Pickleball w Polsce - ile jest kortów i gdzie można grać?

24.03.2026 DoPickleBalla.pl Centrum wiedzy

Jeszcze niedawno pickleball w Polsce praktycznie nie istniał. To znaczy - istniał, ale raczej jako ciekawostka, coś, co ktoś gdzieś zobaczył na YouTube albo podczas wyjazdu za granicę.

Dziś sytuacja wygląda już trochę inaczej. Coraz częściej trafiają się osoby, które przychodzą na kort i mówią: "chcę spróbować, bo znajomy gra" albo "widziałem to w internecie i wyglądało fajnie".

No i tu pojawia się naturalne pytanie:
czy to już jest sport, który faktycznie działa w Polsce, czy nadal raczej nisza?

Ile jest kortów do pickleballa w Polsce?

Jeśli ktoś oczekuje jednej konkretnej liczby - to niestety nie jest takie proste.

Oficjalnie mówi się dziś o kilkudziesięciu lokalizacjach i około 60-70 kortach w całym kraju. To spory skok, bo jeszcze 2-3 lata temu było ich dosłownie kilka.

Tylko że jest jeden haczyk.

Pickleball to nie tenis. Tu nie potrzebujesz dedykowanego obiektu, żeby zacząć grać. I przez to statystyki trochę rozmijają się z rzeczywistością.

Bo realnie tych miejsc jest więcej.

Gdzie faktycznie można grać?

Najwięcej dzieje się tam, gdzie jest już jakaś baza sportowa i ludzie, którzy "pociągną temat".

Warszawa to chyba najbardziej oczywisty przykład. Jest kilka miejsc, gdzie można regularnie pograć, pojawiają się eventy, ludzie się znają, przyprowadzają znajomych i to zaczyna żyć własnym życiem.

Podobnie wygląda sytuacja na Śląsku. Tam pickleball złapał trochę inny rytm - bardziej lokalny, mniej "eventowy", ale bardzo stabilny.

W Poznaniu i Trójmieście też zaczyna się coś dziać, choć na razie to raczej kilka punktów niż rozbudowana scena.

Jeśli jednak spojrzysz szerzej na mapę Polski, to wciąż są miejsca, gdzie pickleball praktycznie nie istnieje. I to też mówi sporo o tym, na jakim etapie jesteśmy.

https://app.tenis4u.pl/court/map/start

Korty... które nie zawsze są kortami

Jedna rzecz, która może zaskoczyć osoby z zewnątrz - wiele gier odbywa się na "nieoficjalnych" kortach.

To znaczy:
ktoś bierze halę sportową, rozkłada siatkę, taśmą zaznacza linie i... gotowe.

Albo kort tenisowy, na którym po prostu dochodzą dodatkowe linie.

Na początku wygląda to trochę prowizorycznie, ale po kilku minutach gry przestajesz zwracać na to uwagę.

W sumie to właśnie dzięki temu pickleball tak szybko się rozchodzi - nie trzeba czekać na inwestycje, żeby zacząć grać.

Czy powstają nowe miejsca do gry?

Tak, tylko nie w taki sposób, jak można by się spodziewać.

Nie ma jeszcze w Polsce czegoś w stylu "centrum pickleballa z 10 kortami". Przynajmniej na razie.

Zamiast tego rozwój wygląda bardziej organicznie.

Ktoś w klubie tenisowym mówi: "spróbujmy czegoś nowego".
Ktoś w hali udostępnia przestrzeń na godziny.
Ktoś organizuje pierwsze zajęcia.

I nagle pojawia się grupa ludzi, która chce grać regularnie.

To się nie dzieje spektakularnie. Ale się dzieje.

Dlaczego to zaczyna działać?

Tu nie ma jednej odpowiedzi, ale jeśli trochę pograsz, to szybko zauważysz pewien schemat.

Pickleball daje frajdę bardzo szybko.

Nie musisz mieć techniki jak w tenisie. Nie musisz być super sprawny. Po pierwszych 20-30 minutach jesteś w stanie zagrać wymianę, która ma sens.

I to wciąga.

Do tego dochodzi fakt, że mogą grać ze sobą osoby na różnym poziomie i... to nadal działa. Nie zawsze idealnie, ale działa.

W wielu sportach to jest nie do pomyślenia.

Czy pickleball "wybuchnie" w Polsce?

Trudno powiedzieć, ale wszystko wskazuje na to, że idzie w tym kierunku.

Na razie to jeszcze etap, w którym ludzie odkrywają ten sport. Nie ma masy, nie ma dużych inwestycji, nie ma pełnej infrastruktury.

Ale jest coś ważniejszego - rosnąca liczba osób, które chcą grać.

I to zwykle jest moment, po którym zaczyna się przyspieszenie.

Podsumowanie

Pickleball w Polsce jest gdzieś pomiędzy "niszą" a "czymś, co zaraz stanie się popularne".

Kortów nie ma jeszcze dużo, ale jest ich zdecydowanie więcej niż kilka lat temu. Jeszcze ważniejsze jest to, że miejsc do gry przybywa szybciej, niż pokazują oficjalne liczby.

Jeśli chcesz spróbować - to naprawdę dobry moment.

Bo z jednej strony łatwo wejść w ten sport, a z drugiej... jeszcze nie jest tłoczno.

Pozostałe wpisy